Znowu kac morderca, tym razem przesadziłyśmy, ale to w końcu urodziny poszaleć można. Boli mnie głowa strasznie, salon jest cały zaśmiecony, pełno kubków plastikowych, szkła, rozsypanego żarcia-brak słów. Dobrze, że mama wraca dopiero za 12dni- wyjechała na wakacje z nowym fagasem. Jana i Eliza jeszcze śpią, ja przez ten czas trochę ogarnę ten syf. Wszystko co dało się pozbierać zostało wyrzucone to worka na śmieci. Poustawiałam wszystko na swoje miejsce i wzięłam się za kuchnię. Czemu najwięcej osób tutaj siedzi? Białe szafki i blaty są pooblewane piwem, w niektórych miejscach przyschło razem z okruszkami. Gdy już mam wszystko ogarnięte biorę tabletke na ból głowy i popijam sokiem pomarańczowym. Ruszam w stronę łazienki, wchodzę i odkręcam kurki z wodą, dodaję trochę olejku zapachowego i płynu do kąpieli. Cofam się jeszcze do kuchnii po lampkę wina, telefon i wracam by zmyć z siebie resztki imprezy urodzinowej. Wchodzę do wanny i delektuje się chwilą. Czuje jak wszystko się ze mnie zmywa, sprawdzam powiadomienia. Żadne nowości, wszyscy na kacu. Odkładam telefon na bok i sięgam po lamkę z winem. Mój wypoczynek przerywa Jana, która wbiega do łazienki z skacze z radości:
-Niunia widziałaś post Justina?!-wyjęczała
-Nie, co napisał?-powiedziałam zafascynowana, Justin to taki przystojniak z mojego liceum. Niestety podejrzewamy, że nie interesuje się dziewczynami. Zawsze widzimy go w towarzystwie chłopaków, chodzą na imprezy, ale żaden z tej paczki nie ma dziewczyny. Dziwne, a z drugiej strony fajnie, jestem pewna, że jest wolny.
-Uwaga cytuje 'Zajebista impreza, kac jest, ale było warto dzięki Nastia za zapro' a na końcu serduszko aaaaaa -zaczęła krzyczeć. Wyskoczyłam naga z wanny i zaczęłam skakać z Janą z radości.