music

niedziela, 17 sierpnia 2014

3.

Kolejny dzień na kacu, ale tym razem jest jakoś inaczej. Jest mi przyjemnie miło i mam to uczucie w brzuchu jakbym była zauroczona. A to niemożliwe, Nastia się nie zakochuje. Z tego co widze nikt już nie śpi i jest nas więcej niż 3 ups.
-No cześć, a co tu się działo?- powiedziałam stojąc w samej bieliźnie, nawet tego nie zauważyłam
-Uuuuuu- zawył Justin i Jake
-Hahahhahaha poważnie pytam- powiedziałam i zakryłam się kocem, który leżał na fotelu
-Aż tak pijana byłaś?- powiedziała Jana
-Aż tak?!
-Żartuje, też nic nie pamiętam
-No to ładnie, wczoraj dobry pokaz dałyście-odparł zachwycony Jake
-Nie filmuj się Jake- powiedziałam ściszonym głosem przymrużając oczy
-Mówi serio, mamy nagranie- dodał Mike
-Pokaż- powiedziałyśmy razem i rzuciłyśmy się do ich telefonów, które leżały na stole. Chłopacy śmiali się do rozpuku. Fakt mieli filmiki, ale nic takiego na nich nie było. Po prostu śpiewałyśmy na karaoke w domu, tzn wyłyśmy.
-Aha, faktycznie dobry pokaz- powiedziałam pokazując im środkowy palec.
-Słodka jesteś jak się złościsz- powiedział wpatrzony we mnie Justin. Było to tak śmieszne, że wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, a Justin spalał się ze wstydu. Po dwóch godzinach wspólnego przesiadywania goście zaczęli się ulatniać. Eliza wyszła jako pierwsza, potem powoli chłopacy się zwijali, aż w końcu zostałam sama z Janą, która poszła na stronę z Jakem i Justinem, który zasnął w moim łóżku. Wyglądał tak słodko, że zrobiłam sobie zdjęcie z nim w tle i wstawiłam na instagrama. Niech trochę pozazdroszczą.Ogarnęłam się i zrobiłam się senna, położyłam się obok Justina i zasnęłam. Spało mi się strasznie przyjemnie, obudziły mnie mokre pocałunki, które składał na mej szyi.
-Co Ty robisz Justin- powiedziałam oburzna

2

BAAAAAAAAAAARDZO PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGIE NIE PISANIE. ALE JUŻ POWRACAM NAPEŁNIONA WENĄ :)

___________________________________________

-Głupie jesteśmy, przecież to nic nie znaczy -powiedziałam
-No w sumie, skomentuj to- odpowiedziała Nastia
-Dobra, ale później, a teraz wyjdź i daj mi się ubrać- powiedziałam i wyrzuciłam Jane za drzwi.
Przecież to tylko głupi post z podziękowaniem za impreze, nie dziwie się, bo było naprawdę fantastycznie.
Ale to jest Justin, Justin Bieber leci na niego każda laska. Nie możliwe, żebym miała jakiekolwiek sznase. Nie ma we mnie niczego pięknego, wyglądam jak wyglądam. Moja twarz nagle straciła kolory, poszarzała. Spojrzałam w lustro i pokręciłam głową. Założyłam na siebie bielizne, legginsy i koszulkę Bullsów.
Gdy wyszłam dziewczyny iedziały na kanapie i oglądały potyczki Jerrego.
-Hej szoguny, idziemy do Czupito?- zapytałam
-Tak!- krzyknęły dziewczyny chóralnie  i poszły się umyć. Ja w tym czasie wszystko ładnie poukładałam do końca i poszłam do siebie ogarnąć się do końca. Weszłam do mojej mini garderoby i wzięłam to w czym czuje się najlepiej czyli czarne Nike AF1 i do tego czarny snapback bullsów. Wyprostowałam włosy i przeczesałam rzęsy mascarą. Dziewczyny czekały już ubrane, więc sięgnęłam po kluczyki do mojego BMW i pojechałyśmy do Czupito napić się drinka. Pierwszy, drugi, trzeci... Nagle pojawia się ktoś mi znany, a nawet kilka znanych. Tak to paczka przystojniaków z naszej szkoły. Udaje, że ich nie widzę i idę zamówić 10przykazań- po tym będziemy nieprzytomne na sto procent. Nagle czuje jak ktoś przytula mnie od tyłu 'Witaj śliczna' odwracam się mm te oczy.
-Hej Justin, jak po wczoraj?- mówie miło, ale tak, żeby myślał, że mnie to nie interesuje
-A dobrze, jesteś naprawdę dobrym gospodarzem, mam nadzieje, że na następną impreze dostanę zaproszenie- zaśmiał się tak słodko
-Tobie nie jest potrzebne zaproszenie przecież- zaczynam się drażnić
-Wolałabym być chcianym gościem na Twojej imprezie- powiedział zbliżając swoje usta do moich
-Gotowe, 50 się należy- przerywa nam Johny barman. Daje  mu banknot 50$ i odchodzę do dziewczyn.
-Co to było- wręcz wykrzyczała Eliza
-Pij nie pierdol- zaśmiałam się podając jej shota.

wtorek, 29 kwietnia 2014

1.

Znowu kac morderca, tym razem przesadziłyśmy, ale to w końcu urodziny poszaleć można. Boli mnie głowa strasznie, salon jest cały zaśmiecony, pełno kubków plastikowych, szkła, rozsypanego żarcia-brak słów. Dobrze, że mama wraca dopiero za 12dni- wyjechała na wakacje z nowym fagasem. Jana i Eliza jeszcze śpią, ja przez ten czas trochę ogarnę ten syf. Wszystko co dało się pozbierać zostało wyrzucone to worka na śmieci. Poustawiałam wszystko na swoje miejsce i wzięłam się za kuchnię. Czemu najwięcej osób tutaj siedzi? Białe szafki i blaty są pooblewane piwem, w niektórych miejscach przyschło razem z okruszkami. Gdy już mam wszystko ogarnięte biorę tabletke na ból głowy i popijam sokiem pomarańczowym. Ruszam w stronę łazienki, wchodzę i odkręcam kurki z wodą, dodaję trochę olejku zapachowego i płynu do kąpieli. Cofam się jeszcze do kuchnii po lampkę wina, telefon i wracam by zmyć z siebie resztki imprezy urodzinowej. Wchodzę do wanny i delektuje się chwilą. Czuje jak wszystko się ze mnie zmywa, sprawdzam powiadomienia. Żadne nowości, wszyscy na kacu. Odkładam telefon na bok i sięgam po lamkę z winem. Mój wypoczynek przerywa Jana, która wbiega do łazienki z skacze z radości:
-Niunia widziałaś post Justina?!-wyjęczała
-Nie, co napisał?-powiedziałam zafascynowana, Justin to taki przystojniak z mojego liceum. Niestety podejrzewamy, że nie interesuje się dziewczynami. Zawsze widzimy go w towarzystwie chłopaków, chodzą na imprezy, ale żaden z tej paczki nie ma dziewczyny. Dziwne, a z drugiej strony fajnie, jestem pewna, że jest wolny.
-Uwaga cytuje 'Zajebista impreza, kac jest, ale było warto dzięki Nastia za zapro' a na końcu serduszko aaaaaa -zaczęła krzyczeć. Wyskoczyłam naga z wanny i zaczęłam skakać z Janą z radości.