music

czwartek, 24 września 2015

5.

Rano obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi, byłam trochę zdziwiona, ale poszłam otworzyć. Kogo zastałam w drzwiach? Babcię!
-O co Ty jeszcze w piżamie?-Spytała babcia taranując mnie w drzwiach-jest już 7 dziewcze moje drogie,szybciutko leć się myć, czekaj czekaj czy ja czuje alkohol?
-To może ja pójdę się myć, po proszę 2 śniadanka, kocham cię babciu- powiedziałam idąc szybkim krokiem do pokoju.
-Eliza wstawaj mamy gościa to raz, a dwa już po 7- zaczęłam szturchać przyjaciółkę
-Już wstaje wstaje, co to za gość?
-Babcia
Eliza zrobiła duże oczy i wygramoliła się z łóżka. Poszłam do swojej łazienki, a Eliza do łazienki gościnnej. Szybki prysznic, makijaż i suszenie kłaków. Następnie szybko do garderoby-majtki, stanik, skarpetki, czarne dżinsy z dziurami na kolanach, szarą czystą koszulkę, skórzaną ramoneskę i bordowe conversy. Włosy rozprostowane i nic więcej. Gdy wyszłam z pokoju Eliza pochłaniała bekon, który przygotowała dla nas babcia
-Hej zostaw trochę dla mnie- zaśmiałam się
-Ubierzcie się, bo dosyć chłodno dziś- powiedziała Babcia po czym wzięła się za odkurzanie mieszkania.
Napiłyśmy się jeszcze soku i ruszyłyśmy do wyjścia,jeszcze tylko torebka, szary szal i klucze od samochodu.
Dobrze mieć auto, 5 minut i byłyśmy pod szkołą. Oczywiście przed wejściem jak zawsze ta sama grupa..JUSTIN I KOLEDZY. Miałam ochotę nie wychodzić z wozu, ale Elizka mnie popędzała. Po drodze jeszcze spotkałyśmy Jane. Buzi buzi i ruszamy do wejścia.
-Nastia -zawołał wesoło Justin
-Justin -spojrzałam na niego obojętnym wzrokiem, stałam chwile i zrobiłam charakterystyczny ruch brwiami, któy miał oznaczać 'chcesz coś powiedzieć, czy mogę już sobie iść'.
-Świetnie wyglądasz- powiedział speszony
-To świetnie- odparłam i weszłam do środka. Pierwsze lekcje minęły bezproblemowo, przyszła pora na lunch. Wzięłyśmy swoje jedzonko i usiadłyśmy przy stoliku, który znajdował się przy oknie. Oczywiście jak na złość stolik obok musiał usiąść Justin. Gadali coś i się śmiali, w pewnym momencie gdy jego głupkowaty kolega coś powiedział i wszyscy się odwrócili-nie wytrzymałam i pokazałam im środkowy palec.
-Ostra- zaśmiał się Jeremy, jego przyjaciel
-Nawet nie wiesz jak bardzo-skomentował Justin i się zaczęło. Wkurzona wstałam i wyszłam, a ten debil pobiegł za mną.
-Hej zaczekaj- złapał mnie za przedramię
-Zostaw mnie w spokoju, najlepiej usuń się- powiedziałam i szłam dalej
-Hej, no proszę- nie dawał za wygraną i cały czas trzymał mnie za ręke
-Czego chcesz- wrzasnęłam
-Chciałem Cię przeprosić, nie chciałem, żeby tak wyszło. Bardzo mi się podobasz, a odrobina alkoholu sprawiła, że już nie mogłem wytrzymać i chciałem tak bardzo się z tobą-mówł
-Pieprzyć jak z każdą inną laską z tej szkoły, jak i zapewne też nie z tej-przerwałam
-To nie tak, Ty jesteś inna
-Słabe Justin, jesteś fajny czasami, ale tylko tyle. Nie zasługujesz na mnie, a jeśli jestem w błędzie to mnie przekonaj- rzekłam i odeszłam, a on znów mnie złapał za ramie przyciągnął do siebie i pocałował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz