-Jak to co? -spytał nie przestając całować mojej szyi
-Justin przestań- powiedziałam pełna złości. Podobał mi się, ale nie chciałam być na jedną noc.
-Przecież chcesz tego maleńka- nagle znalazł się na mnie
-Justin kurwa zejdź ze mnie, bo pożałujesz
-Nie bądź śmieszna- złapał mnie mocniej za nadgarstek i zaśmiał się złośliwie. Buchało od niego pożądanie, czułam jak napiera na mnie swoim członkiem, aż poczułam, że robie się wilgotna. Nastia opanuj się pomyślałam. Odepchnęłam go z całej siły, aż spadł na ziemie,
-Co Ty robisz? Popieprzyło cię?
-Co Ty kurwa robisz? Za kogo Ty mnie masz!- byłam wściekła, Justin chwycił mnie za ramiona i zaczął potrząsać. Sprawiał mi ból, ale byłam fetyszystką i ten ból mnie podniecał.
-Biorę co chce rozumiesz? Mi się nie odmawia- zaśmiał się szyderczo i wepchnął mi język do ust. Trochę mnie uderzyła rzeczywistość, więc odepchnęłam go i zadałam trzy szybkie ciosy.
-Nie tym razem Justin. Chyba już czas na Ciebie- powiedziałam troche łamiącym głosem. Justin spojrzał na mnie jakoś inaczej, że miałam ochotę go przytulić i przeprosić.
-WYJDŹ!
Co to miało znaczyć? Nie wiem teraz czy dobrze zrobiłam, teraz mogę tego żałować. Co jak zniszczy mi opinie? A w sumie, chuj w to. Zaszkodzić mi bardziej nie może i tak mam wystarczająco spieprzoną opinie, że puszczalska, rozpieszczona hahaha. Mam 17lat i w porównaniu do tych wszystkich suk z mojej szkoły jestem święta, bo spałam z jednym chłopakiem. Z Cody'm. Cody to kapitan drużyny footbalowej, obecnie jesteśmy baaaaardzo dobrymi przyjaciółki, kiedyś łączyło nas coś więcej, ale po roku związku Cody uznał, że ma ochotę zaliczać laski na imprezach z czystym sumieniem :)
Wieczorem przyszła Eliza z walizką
-Mogę zostać u Ciebie na kilka dni?- spytała złamanym głosem
-Jasne, ile tylko chcesz- powiedziałam i wzięłam ją w ramiona.
Otworzyłam wino to nic, że jutro szkoła zapaliłam świeczki, włączyłam film i się relaksowałam z przyjaciółką.
-Moje życie jest do kitu, pokłóciłam się znowu z tatą a Brian.. Szkoda gadać, odzywa się do mnie jak do dziwki, a nie siostry- lamentowała moja kochana przyjaciółka. Jej mama wyjechała 2ata temu i od tamtej pory jej życie to koszmar.
-Nie przejmuj się nimi i zostań u mnie ile chcesz- pogłaskałam ją po policzku. Poszłyśmy spać koło 1,w końcu rano szkoła.
Szkoda, że tak rzadko piszesz..
OdpowiedzUsuń